Aby zrozumieć problem, musimy spojrzeć na hydraulikę naszego ciała. Krew i limfa płyną w górę (wbrew grawitacji) dzięki pracy mięśni łydek, które działają jak tłoki. Kiedy siedzisz nieruchomo przez 4-10 godzin w podróży, ta pompa nie działa. Dochodzi do wzrostu ciśnienia hydrostatycznego w naczyniach włosowatych dolnych kończyn. Ściany naczyń pod wpływem tego ciśnienia rozszerzają się i stają się przepuszczalne ("dziurawe"). Osocze krwi przesiąka do przestrzeni międzykomórkowej – to właśnie jest obrzęk, który widzisz. Dodatkowo, w samolocie niskie ciśnienie atmosferyczne powoduje rozszerzanie się gazów w jelitach, co może uciskać żyły biodrowe, dodatkowo blokując odpływ z nóg. Jeśli Twój układ limfatyczny jest leniwy, płyn ten (bogaty w toksyny i produkty przemiany materii) nie zostanie odprowadzony samoistnie przez wiele dni, tworząc bolesne zastoiny i stan zapalny tkanki podskórnej.